piątek, 26 lutego 2016

Virgin Steele - Virgin Steele


Rok: 1982

Gatunek: Heavy Metal
Podgatunek: Hard Rock

Strony zespołu:

Skład:
David DeFeis - Wokal, Klawisze
Jack Starr - Gitara
Joe O'Reilly - Bass
Joey Ayvazian - Perkusja

Track list:
08 -  Pulverizer


          Do debiutanckiego albumu Virgin Steele (tak samo zresztą zatytułowanego) podchodziłem z bardzo dużym dystansem zważywszy na średnio przekonujące opinie z jakimi wcześniej udało mi się spotkać. Dotychczas miałem przyjemność usłyszeć jeden album zespołu którym był "Noble Savage" z 1986 roku, z którego w pamięci zapadł mi jedynie jeden kawałek - świetny, bonusowy utwór z późniejszej reedycji (YT) oraz ogólnie bardzo charakterystyczny głos Davida DeFeis.

          Odsłuch zaczynamy od wstępu którym jest melodyjna kompozycja Jana Sebastiana Bacha, "Minuet in G Minor", by po niespełna minucie przejść w agresywne heavy metalowe brzmienie gitar z "Danger Zone" i ten sam wcześniej przeze mnie słyszalny i zapamiętany wysoki wokal Davida, a "American Girl" zaczyna tylko podsycać apetyt zajebistym hard rockowym riffem. Na tym etapie zacząłem się zastanawiać (wciąż nawiązując myślą do większości głosów plebsu) czym w takim razie zespół będzie chciał spierdolić tak dobrze zaczynający się album i tak też z niecierpliwością wpadamy w "Dead End Kids", gdzie brzmienie gitary Jacka Starr kojarzy się z tym, co rok później możemy usłyszeć np. w "Bark at the Moon" Ozziego. "Drive on Thru" będzie najmniej ciekawym utworem z dotychczasowych, gdzie w dalszym ciągu słyszymy kawałek nie najgorszego hard rockowego grania, z nieco nudnie brzmiącym wokalem. Czas na balladę "Still in Love With You", której sam tytuł daje nam zarys nastroju jaki utwór chce nam przekazać generalnie nie wychylając się oryginalnością i dalej nie prezentując sobą niczego ciekawego. Podobny trend kontynuuje "Children of the Storm". "Pictures on You" jest uważam doskonale umiejscowiony na track liście po wcześniejszych średniakach, ma pozytywną energię, nastraja nas dalej i przechodzimy do instrumentalnej, surowo drapiącej solówki w "Pulverize". Album kończymy dobrymi "Living in Sin" i "Virgin Steele".

          Nie do końca rozumiem te całe jednak bardziej negatywne nastawienie do debiutanckiego albumu, wciąż aktywnie działającego zespołu. Mamy tutaj bardzo dobre granie w stylu hard 'n' heavy i patrząc na to co dotychczas działo się z heavy metalem, w szczególnie nie najciekawszym moim zdaniem 1982 roku, album ten, który zamykał rok wypadał lepiej aniżeli gorzej na tle większości! Utwory "Danger Zone", "American Girl" i "Dead End Kids" na pewno są tutaj topowymi, później mamy lekki spadek, nie zmienia to faktu, że moje 7/10 które daje temu albumowi powinno być wystarczającą zachętą dla reszty!


YT
DL

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz